Przymusowa randka z marynarzem – Press-Gangi w XIX-wiecznej Anglii

Press gang 1
Pojawieniu się Press-Gangu we wsi lub w tawernie bardzo często towarzyszyły reakcje pełne wzburzenia i niejednokrotnie były powodem bójek ( karykatury ze zb. National Maritime Museum, Greenwich).
Plakat rekrutacyjny Kompanii Kaperskiej - Identyczne rozwieszano w XIX w. angielskich powiatach. Obwieszczenie zwiastowało niechybne pojawienie się Press-Gangu w okolicy.
Plakat rekrutacyjny Kompanii Kaperskiej – Identyczne rozwieszano w XIX w. angielskich powiatach. Obwieszczenie zwiastowało niechybne pojawienie się Press-Gangu w okolicy.

Za zaciąg do floty od 1644 r. odpowiedzialnym za był Impress Service – służba werbunkowa. W języku angielskim Impressment (kolokwialnie „branka”) pochodzi od Press (nacisk, przymus), stąd nazwa tzw. „Press-gangów”. Były to oddziały tzw. łapaczy dowodzonych przez oficerów, przed którymi jedyną drogą ucieczki było wstąpienie w ich szeregi. Gangi działały głównie w miastach portowych i strefie nadbrzeżnej: Kentu, płd zach Anglii, Londynu i Liverpoolu. Nierzadko zapuszczały się także w głąb lądu w tereny zamorskie (wyspy szetlandzkie), czy prowadziły przymusowy zaciąg na zatrzymanych statkach handlowych.

O skali procederu świadczy raport dla parlamentu brytyjskiego z lat 1755-1757. Zapisano tam, że zrekrutowano 70.566 mężczyzn, z których 33.243 było ochotnikami (47%), a 16953 osób zaciągnięto siłą (24%). Dodatkowo wymieniono – 20370 dusz, których określono również jako ochotników (29%). Nie ma zapisów, które wyjaśniają, dlaczego ochotników rozdzielono na dwie grupy, prawdopodobnie byli to zaciągnięci siłą ludzie, którzy stali się „ochotnikami”, by uzyskać zapłatę w pierwszych miesiącach służby (nie przysługującą bez podpisu musteroli). Te same raporty opisują, że w momencie bitwy pod Trafalgarem ponad połowa marynarzy Royal Navy była zrekrutowana siłą.

Nabór chętnych do służby we flocie stanowił nie lada problem dla wielu państw epoki nowożytnej. Warunki zatrudnienia na morzu nie sprzyjały ustawianiu się chętnych do zaokrętowania w długich kolejkach. Rozwiązaniem dla dowództwa flot były przymusowe rekrutacje. Stosowano rozmaite sposoby: od upijania kandydata i zawleczenia nieprzytomnego na okręt, po przymusowy zaciąg i łapanki w mieście. Na tym procederze najbardziej zasłynęły angielskie Press-gangi.

Warunki pracy i niskie płace nie sprzyjały ustawianiu się kolejek ochotników w punktach poborowych Royal Navy (fot. M. Michalak)
Warunki pracy i niskie płace nie sprzyjały ustawianiu się kolejek ochotników w punktach poborowych Royal Navy (fot. M. Michalak)

Od połowy XVII w. liczne konflikty Imperium brytyjskiego na morzu sprawiły, że zapotrzebowanie Royal Navy na marynarzy bezustannie rosło. Niższe uposażenia niż we flocie handlowej, surowsza dyscyplina (Artykuł o karach) i dłuższe rejsy nie zachęcały do podpisania musteroli. Doświadczeni marynarze woleli podejmować pracę na statkach handlowych. Tam stawki były wyższe niż te we flocie wojennej, a w czasie wojny potrafiły wzrosnąć nawet dwukrotnie. W Royal Navy stawki żołdu ustalono w 1653 r. i nie podnoszono ich aż do kwietnia 1797 r. (bunt marynarzy w Spithead). Wówczas podniesiono stawki wynagrodzenia, lecz zastrzeżono, że żołdy wypłacane będą w ratach i pierwsza mogła nastąpić dopiero po 6 miesiącach służby – by zniechęcić do dezercji. Mimo to, wciąż nie było wielu chętnych do służby w marynarce. Główny problem z rekrutacją pojawił się w okresie wojen koalicyjnych przeciw napoleońskiej Francji. Wówczas zapotrzebowanie na dodatkową rekrutację do Royal Navy wynosiła 45 tys. osób (1792 r.), dwa lata później 85 tys., by w 1799 r. osiągnąć poziom 120 tys.

Wizytom Press-Gangów często towarzyszyły bójki, a nawet zbrojne wystąpienia mieszkańców wsi (fot. P. Kamiński)
Wizytom Press-Gangów często towarzyszyły bójki, a nawet zbrojne wystąpienia mieszkańców wsi (fot. P. Kamiński)

Głównym celem Press-Gangów od XVII w. byli sprawni mężczyźni w wieku od 15 do 55 lat. W 1703 r. wprowadzono pierwsze ograniczenie: rekrutować siłą można było tylko mężczyzn w wieku 18-45 lat. W praktyce rzadko stosowano tą regulację. Przymusowemu zaciągowi nie podlegali obcokrajowcy do czasu – w którym ożenili się z Angielką. Legalny był również werbunek marynarzy z brytyjskich statków handlowych, pod warunkiem, że odbywał się na zasadzie wymiany: doświadczony marynarz w zamian za malkontenta z okrętu królewskiego (Wyjątkiem były statki handu z Indiami). W ten sposób wielu marynarzom ze statków handlowych nie udało się powrócić do portu. W czasach ekstremalnego niedoboru mężczyzn, Royal Navy stosowało swoiste też „embargo” – Kupcy musieli dostarczyć część swojej załogi, w zamian za zgodę na wypłynięcie. Dzięki temu, na wielu statkach handlowych były przygotowane kryjówki gdzie mogła się schować najbardziej doświadczona część marynarzy, gdy zbliżał się okręt wojenny.

Przed przymusowym zaciągiem mógł uchronić dokument wydawany przez rząd. Ów certyfikat zwalniał od służby znanych i poważanych kupców i osoby odsiadujące karę w lochu za wysokie długi (by nie mogli uciec od zadłużenia). Lecz w okresach kryzysu naboru admiralicja wydawała rozkaz specjalnego zaciągu (Hot Press), wobec którego nawet rządowe certyfikaty były unieważnione.

Press-Gangi na swój cel najczęściej wybierały miejskie tawerny - tam podejmowano "negocjacje" (fot. R. Zawadzki)
Press-Gangi na swój cel najczęściej wybierały miejskie tawerny – tam podejmowano „negocjacje” (fot. R. Zawadzki)

Press-gangi, działając na lądzie za cel najczęściej obierały sobie pub, określany żartobliwie w slangu – Randy House (szydzące przeinaczenie Rendez-vous – spotkanie, randka). Tam urządzano strzeżony punkt zborny dla porywaczy, którzy wyruszali zazwyczaj późną nocą, by dopaść swe ofiary w głębokim śnie lub upojeniu alkoholowym. Złapani, zawleczeni do Randy House, nie mieli dużego wyboru: zostać dostarczonym na najbliższy okręt floty lub dobrowolnie zgodzić się na służbę. Za tą decyzję przysługiwał im jako ochotnikom, płatny z góry, dwumiesięczny żołd i nieco wyższe względem pozostałych „ofiar” stałe uposażenie. Każdy z żeglarskim doświadczeniem traktowany był z większą uprzejmością. Najpierw proszono o wstąpienie na ochotnika do służby w marynarce. Jeśli potencjalny rekrut odmówił, często podejmowano dalsze „negocjacje” z użyciem alkoholu. W przesądach na temat sztuczek Press Gangów funkcjonuje opis gry hazardowej – Królewskiego Szylinga (King’s shilling). Polegało to na wpuszczeniu ukradkiem monety do napitku rozmówcy, wówczas „szczęśliwy znalazca” stawał się „ochotnikiem” do floty. Miało to być powodem wprowadzenia przez właścicieli tawern kufli ze szklanym denkiem.

Nieudana próba dezercji dla marynarza kończyła się surową karą cielesną oraz utratą żołdu (fot. P. Kamiński)
Nieudana próba dezercji dla marynarza kończyła się surową karą cielesną oraz utratą żołdu (fot. P. Kamiński)

Mężczyzn złapanych w czasie rajdu na wioskę lub tawernę odstawiano najpierw z miejsca „randki” na najbliższy okręt, a na jego pokładzie do najbliższej bazy Royal Navy – Portsmouth lub Plymouth. Wielu próbowało ucieczki, straty w załogach na skutek dezercji były wysokie. W XVIII w., liczba wynosiła 25% całości stanu floty (przy niewielkiej różnicy między ochotnikami i zaciągniętych siłą mężczyzn).W raporcie na temat proponowanych zmian w Royal Navy napisanym przez admirała Nelsona w 1803 r., autor podkreślał, że od 1793 r. ponad 42000 marynarzy opuściło okręty. Częstotliwość ucieczek była największa w pierwszych miesiącach służby, po kilku następnych liczba spadała gwałtownie. Udaremniona próba dezercji po kilku miesiącach pracy na pokładzie oznaczała utratę dotychczas zarobionych pieniędzy i przyszłych udziałów w podziale pryzu.

Przeciwko Press-Gangom regularnie narastał opór. Żonaci mężczyźni, mający również na utrzymaniu dzieci, na wieść o zbliżającym się do wsi Press-gangu ratowali się ucieczką w głąb lądu, by tam przeczekać okres łapanki. Nie było to łatwe, bowiem w momencie wejścia gangu do miejscowości – obstawiano drogi wyjazdowe. Gdy ktoś próbował uciekać wysyłano grupy pościgowe. W gminach rodziny ukrywały mężczyzn przed zaciągiem, utrudniano pracę gangom łapaczy, niejednokrotnie dochodziło też do bijatyk. Nawet lokalni urzędnicy występowali przeciwko gangom do tego stopnia, że dochodziło do aresztowań oficerów Impress Service, a nawet zbrojnych starć. Łapanki często porównywano w opinii publicznej do niewolnictwa, co chętnie przywoływano jako argument w Stanach Zjednoczonych Ameryki oraz Francji.

W trakcie bijatyk z członkami gangów, często dołączały kobiety - w obronie swych mężów. ( fot. M.J.)
W trakcie bijatyk z członkami gangów, często dołączały kobiety – w obronie swych mężów. ( fot. M.J.)

Po zwycięstwach admirała H. Nelsona i zakończeniu wojny z Francją Napoleona Bonaparte zapotrzebowanie na marynarzy zmalało. Ostatnie przymusowe zaciągi zanotowano w 1815 r. Lecz ustawy rekrutacyjne nie zostały zniesione. W 1835 r. przyjęto ustawę uwalniającą marynarza od łapanki, jeżeli ten już raz został zwerbowany siłą i odsłużył we flocie minimum 5 lat. Brankę zniesiono ostatecznie na początku 1900 r., do dziś jednak w mocy pozostały przepisy wspierające przymusowy pobór do floty.

Maciej Flis